poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Jedzenie dla skóry

     Każda kobieta wie, że piękna skóra wymaga systematycznej i dokładnej pielęgnacji. Kremy, sera, balsamy, maski i maseczki - czego już się nie próbowało, prawda? A wszystko po to, by nasza cera zawsze wyglądała świeżo i promiennie, a skóra na całym ciele była zdrowa, gładka i delikatna. Czasem zapominamy jednak, że oprócz tego, co na zewnątrz, warto zająć się także tym, co można zaoferować w tej pielęgnacji od środka. Wiele produktów z naszej codziennej diety zawiera w sobie mnóstwo drogocennych składników, które mają cudowny wpływ na wygląd naszej skóry. Nie sposób wymienić ich wszystkich, dlatego skupię się dziś na moich zdecydowanych ulubieńcach.
     Niedawno pisałam również kilka słów w podobnej tematyce, gdy opisywałam przepis Louise Roe na idealną cerę. Jeśli kogoś interesuje ten temat, zachęcam do przeczytania: Zdrowsza skóra w tydzień (wg Louise Roe).

Olej kokosowy
Olej ten zalicza się do najbogatszych i najpełniejszych źródeł nasyconych kwasów tłuszczowych. Jest on z nich zbudowany prawie w 90%! Natura obdarzyła go znaczną dawką kwasu laurynowego, który ma silne działanie antybakteryjne i przeciwwirusowe. Chroni on organizm przez wirusami, grzybami, trądzikiem oraz wszelkimi infekcjami i zapaleniami. Ponadto, olej kokosowy zawiera niezwykle ważne dla naszego zdrowia kwasy tłuszczowe oraz witaminę E. Dzięki tym składnikom skóra staje się lepiej nawilżona. Pojawia się na niej mniej zmarszczek, a jej PH wyrównuje się.


Zielona herbata
Herbata ta jest bogata w antyoksydanty (w szczególności polifenole i flawonoidy, które przeciwdziałają starzeniu się skóry oraz redukują powstawanie zmarszczek). Zawiera ona w sobie również niezastąpione aminokwasy (zwłaszcza L-teaninę). Pomagają one organizmowi rozładować napięcie, rozluźnić się i odprężyć. Zaraz po zaparzeniu zielonej herbaty, kiedy jest ona jeszcze ciepła, uwalniają się tzw. katechiny. To jedne z najsilniejszych przeciwutleniaczy zmniejszających ryzyko zachorowania na raka. 


Ciemna czekolada
Najlepsza czekolada to ta, która zawiera w sobie minimum 80% naturalnego kakao. Wtedy staje się ona niezwykle wartościową przekąską. Ciemna czekolada jest bogata w antyoksydanty, kwasy tłuszczowe oraz flawonoidy. Znajdujące się w niej substancje roślinne uelastyczniają naczynia krwionośne, dzięki czemu cyrkulacja krwi w organizmie przebiega w odpowiednim tempie, a ciśnienie krwi obniża się. Antyoksydanty znajdujące się w ciemnej czekoladzie pomagają zmniejszać nierówności występujące na skórze oraz ochraniają ją przed promieniowaniem słonecznym. 


Papaja
Ten niskokaloryczny (39% kcal w 100g) owoc tropikalny zawiera niewielką ilość fruktozy. Spożywanie papai może doskonale wspomóc trawienie. Znajdujące się w niej (antyoksydacyjne) związki odżywcze - przede wszystkim witaminy C i E oraz beta-karoten - zmniejszają ryzyko zapaleń, a także łagodzą wszelkie niedoskonałości pojawiające się na skórze. Witamina C w szczególności chroni przed promieniami słońca.


Marchewka
To warzywo ma zbawienne działanie nie tylko na nasze oczy, ale także na skórę. Marchewka jest niezwykle bogata w witaminę A, która zapobiega nadprodukcji komórek w zewnętrznej warstwie skóry. Co to znaczy? Występowanie nadmiernej ilości łoju lub zbyt dużej ilości komórek, które zatykają pory skórne, redukuje się. Marchewka sławna jest przede wszystkim za dużą ilość karotenoidów (beta-karotenu). To właśnie dzięki nim witamina A jest odpowiednio przetwarzana. Wspomaga ona wzrost komórek oraz system immunologiczny, a także odpowiada za odpowiednią strukturę skóry i śluzówki.

 (musiałam!!!)

Nasiona
Wybór jest niezwykle szeroki: nasiona słonecznika, konopi, siemię lniane czy nasiona Chia są szczególnie cenne dla kondycji skóry. Warto sięgnąć również po nasiona z dyni, które (tak jak te ze słonecznika) zawierają w sobie dużą ilość witaminy E, selenu, magnezu i białka. Witamina E utrzymuje skórę w odpowiednim nawilżeniu. Selen i białko pomagają z walce ze zmarszczkami, a magnez redukuje poziom stresu. Siemię lniane oraz nasiona Chia i konopi są natomiast bogate w zdrowe kwasy omega-3, które pomagają skórze walczyć z wszelkimi niedoskonałościami i nierównościami.


Szpinak
Te zielone listki zawierają w sobie witaminy A, C i E, żelazo, kwas foliowy, chlorofil, magnez oraz włókna proteinowe. 


Łosoś
Ryba ta jest po prostu idealna dla naszej cery! Jest ona szczególnie wartościowa w walce ze stresem. Łosoś zawiera witaminę D, która cudownie utrzymuje w zdrowiu serce, głowę, kości i jelita. Spożywanie go może pomóc w zwalczaniu napadów lęku, depresji oraz chorób serca i kości. Łosoś sławny jest jednak przede wszystkim z ogromnej zawartości kwasów omega-3, które mają zbawienny wpływ na naszą skórę. Dzięki nim nasz organizm łatwiej poradzi sobie z wszelkimi zapaleniami skóry, zmarszczkami i trądzikiem.      


      Muszę przyznać bez wahania, że każdy z tych produktów - hmm, oprócz marchewki - zalicza się do moich ulubionych. A może stworzyć posiłek idealny? Co powiecie na grilowanego łososia podanego na szpinaku i posypanego mieszanką ulubionych nasion, a na deser "fondue" z ciemnej czekolady i kawałków papai oraz zieloną herbatę (musiałam ominąć marchewkę, przepraszam ;) )? Dla mnie perfekcyjnie! 

pictures source: weheartit.com

czwartek, 17 kwietnia 2014

Skalpel

     Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby o Ewie Chodakowskiej. Nie ma również osoby, która byłaby wobec tej Pani obojętna. To kobieta, która budzi wśród Polaków - szczególnie pań - skrajne emocje. Z jednej strony mamy "wyznawców" Chodakowskiej, którzy będą bronić każdego jej słowa
i podążać wiernie za jej wskazówkami. Po drugiej stronie barykady tzw. "hejterzy". Ja sama nie znajduję się chyba w żadnej drużynie. Nie jestem ani bezkrytyczną fanką Chodakowskiej, ani jej przeciwniczką. Odcinając się od jej medialnego wizerunku, uważam, że robi całkiem fajną robotę.
Z tego właśnie powodu chciałam napisać na blogu parę słów o tym, jaka była moja przygoda z jej ćwiczeniami.
     W pierwszej chwili, kiedy usłyszałam o Chodakowskiej, od razu nakręciłam się na jej ćwiczenia. Na polskim rynku wreszcie pojawiło się coś nowego i bardzo obiecującego, więc bez wahania postanowiłam spróbować. Jakież było moje zdziwienie, kiedy za pierwszym razem przy włączeniu "Skalpela" nie byłam w stanie wykonać dokładnie nawet 15 minut z tej płyty. Moje niezadowolenie
i niechęć sprawiła, że na długo odcięłam się od Chodakowskiej. Irytacja ta sięgnęła zenitu, kiedy
w Internecie lawinowo zaczęły pojawiać się metamorfozy kobiet, które schudły i zmieniły swą sylwetkę, ćwicząc oczywiście to, czego ja nie byłam w stanie wykonać. Jak to? Jak one to robią? Naprawdę da się to wykonać? One to robią, a JA NIE DAM RADY? O NIE! Wiedziałam, że muszę jeszcze raz spróbować. Byłam jednak świadoma tego, że powinnam wymyślić swój własny sposób na uporanie się ze Skalpelem. Postanowiłam więc przyjąć metodę "małych kroczków". Zaczęłam od 15 minut. Starałam się jak najdokładniej wykonywać ćwiczenia, które mieściły się w tym czasie. Kiedy poczułam, że idzie mi z tym bez problemu, dodawałam kolejne ćwiczenie. I kolejne. I kolejne. Aż pewnego dnia wykonałam wszystkie ćwiczenia ze Skalpela. Jakże byłam wtedy z siebie dumna! Nie wiem, czy takie podejście zgadza się z filozofią Ewy Chodakowskiej, ale na mnie to zadziałało. 
     Cały dzisiejszy tekst ma właściwie tylko jeden cel. Chciałam Wam powiedzieć, żebyście się nie poddawały po pierwszych porażkach! Nigdy! Nie każda z nas jest Ewą Chodakowską, która bez problemu i bez zadyszki przebiegnie 1000km, a potem może dorzuci do tego 1000 pompek (których ja sama do tej pory wykonać nie potrafię - przyznaję się ;) ). Musimy iść własną drogą i swoim własnym tempem dążyć do celu. Przekonała się o tym na własnej skórze. 
     Nie chcę przy tym ani promować ćwiczeń Chodakowskiej, ani do nich zniechęcać. Tak jak pisałam powyżej, staram się rozsądnie korzystać z tego, co proponuje nam Chodakowska. Jestem równocześnie świadoma, że mimo wszystko są osoby, które po prostu nie "polubiły" się z jej sposobem bycia. Jednak maksyma "małych kroczków" pasuje do każdej aktywności fizycznej. Chcesz zacząć biegać? Nie wyruszaj pierwszego dnia na 10kilometrowa przebieżkę. Siłownia? Nie musisz od razu spędzić na niej 3 godzin. Dostosuj tempo do swoich możliwości. To naprawdę działa!

     PS. Za tydzień kończę moje Squat Challenge! Nie wiem, czy wizualne efekty są tak powalające, jakbym chciała, ale zdecydowanie czuję różnicę w sile i wytrzymałości moich nóg. Na pewno niedługo napiszę post podsumowujący to wyzwanie.
     I jeśli nie pojawię się na blogu w najbliższym czasie - życzę wszystkim pięknych Świąt Wielkanocnych! :) 

sobota, 12 kwietnia 2014

Kilka zdrowych ciekawostek #1

Czy wiecie, że...

... podczas 90-minutowego wysiłku fizycznego organizm zużywa zapasy glukozy i glikogenu. Z tego powodu zaraz po treningu możesz odczuwać wzmożony apetyt. To jednak całkowicie naturalne! Nasze ciało domaga się bowiem szybkiej odbudowy rezerw tych związków. Stan ten wyraźniej da o sobie znać u osób, które spożywają duże ilości węglowodanów (w szczególności cukrów prostych), natomiast brak w ich diecie białka. Najprostszym sposobem na uniknięcie tego zjawiska jest oczywiście zwiększenie ilości białka i ograniczenie węglowodanów. W perspektywie kilku tygodni zauważysz, że burczenie       w brzuchu po intensywnym treningu już Ci tak nie dokucza. Organizm przyzwyczai się do odpowiedniego wykorzystywania wolnych kwasów tłuszczowych, dzięki czemu uczucie głodu nie będzie już tak intensywne.


... soja zawarta w kosmetykach pielęgnacyjnych ma zbawienny wpływ na Twoją skórę! Roślina ta kryje w sobie genisteinę. To odmładzający związek chemiczny. Stymuluje on nasz organizm do produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego. Dzięki któremu zmarszczki spłycają się, a skóra staje się nawilżona oraz nabiera elastyczności i jędrności. 

... spożywanie brokułów, brukselki, jarmużu, kalarepy, kapusty, kalafiora czy rukoli wzmacnia nasz system odpornościowy. Rezygnacja z tych produktów może powodować zanikanie w organizmie białych krwinek. Co więcej, dieta bogata w te rośliny zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwór      (w szczególności piersi, płuc, trzustki, pęcherza moczowego i jelita grubego).


... częste picie słodkich napojów (szczególnie tych gazowanych, ale również "soków", które mają             w swoim składzie więcej cukru i barwników niż samych owoców) zwiększa ryzyko zachorowania na kamicę nerkową.

... picie czerwonego wina pomoże Ci zahamować rozwój komórek tłuszczowych w organizmie. Napój ten jest źródłem piceatannolu, który potrafi zdziałać takie cuda.  Jeśli nie jesteś fanem spożywania alkoholu, nie martw się. Związek ten znajduje się także    w borówkach i winogronach.


 ... zapach mięty zmniejsza apetyt, a rodzynki podnoszą poziom leptyny w organizmie. To hormon, który wysyła do naszego mózgu sygnał, że jesteśmy najedzeni.

... pełnoziarnisty (ciemny) makaron zawiera o wiele więcej błonnika niż makaron biały. 

... jagody i borówki amerykańskie chronią przed otyłością.


pictures source: wehea

sobota, 5 kwietnia 2014

Squat, squat, squat...

     Jak dobrze wiecie, w tym miesiącu podjęłam się "Squat Challenge" i na razie idzie mi całkiem nieźle. Nie opuściłam żadnego dnia, więc jestem z siebie niezmiernie dumna :) . Jeśli chodzi      o rezultaty, na tę chwilę trudno jeszcze wyrokować. W tym momencie najważniejsze jest, że się nie poddaję i prę do przodu. I choćby z tego względu polecam Wam podjęcie się takiego wyzwania! Nie musi być to specyficznie związane z przysiadami. Może założycie sobie, że będziecie robić w tej formie brzuszki? A może pompki (według mnie to opcja dla odważnych, bo sama raczej nie jestem mistrzem pompek ;) . Hmm... Raczej na pewno!). A ze względu na to, że tak bardzo spodobało mi się to "squatowanie" - dziś kilka filmików z wariacją na ten temat. Koniecznie zobaczcie pierwszy film, w którym jedna
z moich ulubionych trenerek fitness na YouTube tłumaczy i pokazuje, jak prawidłowo wykonać squat. 
     Powodzenia! :)






czwartek, 3 kwietnia 2014

Zainspiruj się na kwiecień

     W tym miesiącu postawiłam na motywacje/inspiracje dotyczące konkretnych części ciała. Spowodował to chyba fakt, że sama nie potrafię zdecydować, nad czym powinnam najbardziej się skupić - uda czy brzuch? Jestem w trakcie "Squat Challenge", więc można powiedzieć, że moja uwaga skierowana jest obecnie na pośladki i uda, ale w tym samym czasie czuję niedosyt ćwiczeń na brzuch. Zdecydowanie muszę opracować sobie bardziej konkretny plan. A jak jest     z tym u Was? Macie jakieś konkretne partie ciała, nad którymi pracujecie, czy nie przywiązujecie do tego wagi i ważny jest dla Was po prostu sam wysiłek fizyczny?

Ramiona


Dekolt/biust


Brzuch

Pupa


Uda/nogi
  
pictures source: weheartit.com