sobota, 10 listopada 2012

DWM: A kilogramów przybywa...

*
     Pogoń za szczupłą sylwetką? Skąd ja i większość kobiet tego świata to zna?! Potrafimy wiele wycierpieć i znieść, żeby zbliżyć się do upragnionego rozmiaru. Szczególnie w "wielkich miastach" moda na wychudzenie ciągle narasta i końca tego procesu jak na razie nie widać. Nie mogąc znieść swojego widoku w lustrze, wpadamy w niebezpieczną spiralę nieodpowiedzialnego i nieprzemyślanego odchudzania. Nieustannie zastanawiam się, dlaczego bycie personifikacją wieszaka jest trendy? Dlaczego wielu ludziom chuda sylwetka kojarzy się z możliwością "luksusowego" życia, wysoką pozycją społeczną, łatwiejszym osiąganiem sukcesów? Szczupła figura ma wysyłać informację do otoczenia, że żadne zachcianki i łakomstwo nie nam groźne. Jesteśmy ponad to! Mówiąc szczerze, dla mnie to jedna wielka ściema. Czy naprawdę chcemy być postrzegani przez pryzmat tego, jak wyglądamy i jaki mamy obwód w biodrze?
     Niestety, jak pokazują badania, dla prawie 80% "odchudzających się" proces ten kończy się nadwagą. Zaskakujące? Tak, ale z pewnością prawdziwe. W naszym zabieganym, wielkomiejskim życiu często nie ma czasu, żeby dokładnie przemyśleć jadłospis. Zapominamy i lekceważymy najważniejsze posiłek - śniadanie i wychodzimy z domu "na głodnego". Skutkuje to obniżeniem poziomu cukru we krwi i niedożywieniem mózgu. Odczuwamy to jako gwałtowny atak głodu, senności, spadkiem koncentracji i złym samopoczuciem. W ciągu dnia jemy szybko i zdecydowanie zbyt pochopnie - ciasteczka, cukierki, słone przekąski i fast foody, które tak łatwo zakupić, a ich spożycie (i co najważniejsze, przygotowanie) nie pochłania nam tak cennego przecież czasu. Wieczorem natomiast jemy obiad i kolację w ramach jednego, ale za to jakiego!, dania. A weekend? Skoro mamy więcej czasu wolnego, to może jakaś głodóweczka czy bardziej restrykcyjna dieta? Takie postępowanie możemy nazwać impulsywnym sposobem dostarczania energii do organizmu. Gromadzi on wtedy ilość zapasowej tkanki tłuszczowej w postaci - jakie to brzydkie słowo - sadełka, które ma być zapasem na czas głodówek. No i z naszego odchudzania nici! Niepostrzeżenie tyjemy. 
     Technika i rozwój cywilizacyjny niestety nie sprzyja nam w dbaniu o szczupłą sylwetkę. Dzięki najnowszym wynalazkom, które co prawda ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, nasz organizm nie wymaga zbyt dużej ilości energii dla prawidłowego działania. Zmywarka, samochód, winda, ruchome schody - i w ten sposób coraz rzadziej używamy mięśni, które z biegiem czasu zamieniają się w wałki tłuszczu. Najczęściej zauważyć je można w obszarze ramion, pasa, brzucha i bioder. Wtedy przychodzi czas na odchudzanie. Podstawowe pytanie brzmi, ile z nas udaje się po profesjonalną poradę do dietetyka lub szuka wsparcia u osób, które fachowo zajmują się taką tematyką. Myślę, że odpowiedź jest tylko jedna - niewiele. Najczęściej sięgamy (mówię w pierwszej osobie liczby mnogiej, ponieważ sama tak kiedyś postępowałam, czego teraz bardzo żałuję!) po dziwaczne kuracje odchudzające zaczerpnięte z internetu albo prasy dla kobiet, nie zwracając uwagi na pewien ogromnie ważny szczegół. Sposób odżywiania, dzięki któremu mamy stracić na wadze, powinien być wyraźnie dopasowany do indywidualnych potrzeb naszego organizmu. Ponadto, w opisanych dietach najczęściej podaje się tylko wartość kaloryczną, która - wedle naszego przekonania - im jest niższa, tym powinna być skuteczniejsza. A gdzie informacja o zawartości witamin i mikroelementów? To właśnie podstawowy powód, dla którego dłuższe stosowanie takich kuracji okazuje się zgubne dla naszej sylwetki i przede wszystkim zdrowia. Stąd właśnie bierze się znienawidzony przez kobiety efekt jo-jo oraz poważne niedobory lub nadmiary pokarmowe. A jak reaguje na to nasz organizm? Napadowe obżarstwo, huśtawka nastrojów, choroby dietozależne (np. alergiczne, zaburzenia odżywiania) i nadwaga. Bardzo często menu, które ma dostarczać jedynie 500 kcal powoduje spowolnienie przemiany materii i niedobór egzogennych składników odżywczych (aminokwasy, witaminy, minerały), co w końcowy efekcie prowadzi do przyrostu masy ciała. A diety "tematyczne"? Te bogate w węglowodany - makaronowa, kapuściana, ryżowa, wegetariańska - przyspieszają ten stan, ponieważ niezwykle ciężko zbilansować je pod względem mikroelementów. Na koniec, zamiast idealnie szczupłej figury otrzymujemy dodatkowy tłuszczyk w brzuchu, udach i pośladkach. 
     Nie sprzyjają nam także złe nawyki żywieniowe (których systematycznie próbuję się oduczyć!). Niejedzenie śniadań - to już klasyka. Takie postępowanie zwiększa ryzyko wieczornych pokus i podjadania. Kolejny grzech żywieniowy to zbyt mała liczba posiłków. Trzy posiłki to za mało. Dodatkowe "używki" - kawa, napoje izotoniczne - zamiast składników odżywczych zawierają ponadprogramowe ilości kalorii. Również długotrwały stres sprzyja odkładaniu się tkanki tłuszczowej i w wypadku większości kobiet jest to główna przyczyna tycia.
     Nie pozwólmy więc omamić się nagłówkami w stylu "w tydzień schudniesz pięć kilogramów", "dieta cud" czy "najszybsza i najskuteczniejsza dieta świata". W tym ostatnim przypadku nierealność i absurdalność sięgają zenitu. W przypadku odchudzania szybkość i skuteczność raczej nie idą w parze.         

Tumblr_md38q8sq8o1r0twxuo1_500_large 
Tumblr_md6bsvjsij1rc2ub3o1_500_large 
 216250_4031951239007_370444088_n_large 
Tumblr_md474hiej81rbbxbro1_500_large 
935_366198403474027_1352736667_n_large 
weheartit.com 

* post sporządzony na podstawie książki Izy Czajki pt. "Dieta w wielkim mieście"    

3 komentarze:

  1. wooow !
    cala prawda :)
    nie zjadanie sniadanie to najgorsze !
    pozdrowienia z Luksmeburga :)
    www.byveronicam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, Twój blog jest fantastyczny! Przeglądam go i niezwykle pozytywnie mnie nastraja i motywuje do sportu (i nie tylko). Często mam problem, żeby się wziąć w garść i zabrać za ciało (i ducha rzecz jasna). A tu proszę taka niespodzianka, poparta jeszcze apetycznymi zdjęciami ;) Sam pozytyw, będę Twoją stałą czytelniczką :)
    pozdrawiam serdecznie
    asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak miły komentarz! :D Aż chce się pisać kolejne posty!
      Miłego dnia :)

      Usuń