sobota, 31 marca 2012

Wiosenne porządki

     Powoli chowamy obszerne, puchowe płaszcze i zimowe obuwie na dno szafy, a zaczynamy pokazywać się w coraz lżejszych ubraniach, które z czasem będą odkrywać coraz więcej naszego ciała. Najwyższy więc czas zadbać o kondycję naszego organizmu - by skóra stała się gładsza, a ciało odzyskało formę (i pięknie wyglądało w nowym bikini ;D ). Czas więc walki na wielu frontach! Odpowiednia dieta wspomoże zbawiennymi witaminami i mikroelementami oraz odżywi ciało od wewnątrz. Regularne ćwiczenia zagwarantują świetną kondycję fizyczną i utratę zbędnych kilogramów. Masaż miejsc strategicznych pozwoli pozbyć się tej niechcianej pomarańczowej skórki.
     Bez aktywności fizycznej odzyskanie gładkiej skóry i idealnej sylwetki jest praktycznie niemożliwe. Tylko ruch mięśni może spowolnić przemieszczanie się limfy, która jest przyczyną obrzęków. Bez ćwiczeń mięśnie wiotczeją, opadają i uwypuklają to, co znajduje się pod skórą, czyli tkankę tłuszczową. Najefektywniej tracimy ją rano, bo organizm jest wypoczęty. Procesy przemiany materii zachodzą wtedy zdecydowanie szybciej (codzienna gimnastyka - przynajmniej półgodzinna - przyspiesza je o 7%). Regularna aktywność fizyczna pozwoli skuteczniej zwalczać cellulit i nadwagę.
     Masaż jest wrogiem pomarańczowej skórki! Nie musi on być jednak wykonywany w profesjonalnym gabinecie kosmetycznym. W domowym zaciszu (jeśli jest wykonywany regularnie) również przyniesie wspaniały efekty. Doskonałe działanie antycellulitowe mają codzienne prysznice raz ciepłą (od niej zaczynamy!), raz zimną wodą. Każda zmiana temperatury powinna dokonywać się na wysokości stóp. Dodatkowo zastosujmy drenaż szorstką gąbką, myjką lub specjalną rękawiczką. Potem warto wsmarować w masowane miejsce kosmetyk ujędrniający. Taki masaż ma same zalety! Wszystkie ruchy należy wykonywać od palców ku górze i od boków do środka ciała. Dłonie powinny poruszać się zgodnie ze wskazówkami zegara. Uelastycznia skórę, wzmacnia naczynia krwionośne, usprawnia przepływ limfy.  

     Przeczytałam niedawno artykuł pani Marioli Bojarskiej-Ferenc o "Wiosennym przebudzeniu" (Pani, kwiecień 2012) i uznałam, że jej zamieszczone w nim informacje idealnie pasują do dzisiejszego posta. Zapożyczyłam więc od pani Marioli kilka trików, dodałam coś od siebie i oto co z tego wyszło ;) :
     Rano nie zrywaj się gwałtownie z łóżka. Wykonaj kilka wdechów nosem i wydechów ustami. Przeciągnij się jak kot we wszystkich kierunkach. Dodatkowo możesz chwilę masować brzuch - szybciej się "rozbudzi" i łatwiej będzie mu w ciągu dnia spalać kalorie. Powoli wstań z łóżka. Otwórz okno, głęboko wciągnij powietrze. Porozciągaj chwilę zastane mięśnie. Od razu poczujesz duży zastrzyk energii i łatwiej Ci będzie rozpocząć dzień.
     Jeśli masz czas na poranny półgodzinny jogging, to wspaniale. Regularne bieganie pomaga stracić zbędne kilogramy i poprawia metabolizm. Zacznij od lekkiego biegu przeplatanego z marszem. Sama nie jestem miłośniczką tego sportu, ale codziennie, albo chociaż co drugi dzień ;), motywuję się, by założyć sportowe obuwie i trochę potruchtać. I teraz o dziwo jogging zaczyna przynosić mi satysfakcję (bo o szczęściu jeszcze nie może być mowy ;). Dotleniaj organizm - najlepiej biegać z dala od zgiełku i spalin. Warto trenować przed śniadaniem, bo wtedy najlepiej działają hormony odpowiedzialne za spalanie tłuszczu. Jeśli o tej porze nie masz czasu, biegaj przynajmniej godzinę po posiłku. 
     Rano wypij szklankę wody z cytryną. Przyspieszysz metabolizm, nawilżysz ciało i wypłuczesz toksyny. Pij dużo wody w ciągu dnia! Nie tylko ograniczysz apetyt, ale i szybciej oczyścisz organizm. 
     Kawa? Owszem, ale nie więcej niż 2 filiżanki dziennie. Duże ilości tego napoju mogą wywołać efekt odwrotny - rozdrażnienie i brak koncentracji. Kawa wypłukuje magnez, odwadnia i zmniejsza wchłanianie żelaza. Co działa lepiej? Zielona herbata! (bez której nie wyobrażam sobie mojej ludzkiej egzystencji ;). Tak jak kawa, zawiera kofeinę i świetnie pobudza.
     Unikaj tłustych i ciężkich posiłków. Takie jedzenie powoduje ociężałość. W wiosennej diecie powinny znaleźć się przede wszystkim warzywa, owoce oraz bogate w błonnik kasze i pełnoziarniste pieczywo. Każdy posiłek powinien także zawierać białko - występuje w jajkach, roślinach strączkowych i rybach. Dzięki niemu szybciej czujemy sytość, która długo się utrzymuje.  

     Próbuję się do tego stosować, choć oczywiście nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbym chciała. Mam nadzieję, że krok po kroku będę wprowadzać coraz więcej zdrowych nawyków i spełni się moje marzenie!
    

weheartit.com

sobota, 24 marca 2012

Kokosowa radość

     Przeglądając ostatnio stare publikacje na blogu jednej z moich kobiecych inspiracji - Louise Roe, znalazłam post (LR - Coconut water) dotyczący nowego trendu w odżywianiu, który zaczyna królować na salonach Hollywood - woda kokosowa! Od razu zainteresowałam się tym tematem. Uwielbiam kokos! Staram się też pić odpowiednio dużo wody, by zapewnić organizmowi ciągłe uzupełnianie płynów, więc takie połączenie jest dla mnie podwójnie korzystne! Szybko zaczęłam buszować po internecie i szukać informacji o tym produkcie.
    
Mówiąc najprościej, woda kokosowa to płyn, który znajduje się w młodym kokosie (niemal bezbarwny lub o lekko białym kolorze, czasem nieco mętny i prawie całkowicie pozbawiony tłuszczu!). Palma kokosowa, poprzez korzenie, czerpie z gleby wodę. Zanim trafi ona do wnętrza kokosu, jest wielokrotnie filtrowana i oczyszczana. Ten właśnie proces powoduje, iż woda kokosowa jest całkowicie naturalna, czysta biologicznie i pełna niezbędnych dla nas soli, witamin i mikroelementów. Do momentu otwarcia kokosu pozostaje ona sterylna. To bogate źródło potasu (reguluje wodną równowagę, wzmacnia mięśnie, stabilizuje rytm serca), magnezu (poprawia kondycję włosów i paznokci, wzmacnia koncentrację, przeciwdziała skurczom), wapnia (buduje kości), fosforu i sodu. Świetnie zastępuje mleko i napoje izotoniczne.
     Woda kokosowa nawadnia nasze ciało i uzupełnia niedobór elektrolitów, który może być wynikiem ostrego wysiłku fizycznego. Pomaga także naszemu organizmowi szybciej się regenerować i nabrać sił. Co więcej, woda ta jest antyalergiczna (nie zawiera laktozy i cholesterolu). Pozytywnie wpływa na kondycję naszej cery, dodaje skórze blasku, jędrności i gładkości.
     Woda kokosowa to po prostu eliksir wiecznej młodości, zdrowia i urody! ; ) We wnętrzu młodego kokosa natura zamknęła wszystko, co niezbędne do zachowania doskonałej kondycji i urody. To skarbnica witamin! Jest to podobno drugi, po H2O, najczystszy płyn na świecie!
     Ja już zamówiłam zapas wody kokosowej na najbliższy miesiąc! ;D


 
 

 weheartit.com


     W pierwszym poście pisałam o zaletach koktajli owocowych. Chciałabym więc podzielić się teraz sposobem na koktajl, który wypróbowałam w ostatnich dniach i uważam, że jest naprawdę fantastyczny! Pożywny i smaczny : ). W przepisie podane są świeże truskawki, jednak o tej porze roku musiałam użyć tych mrożonych.
     Ma konsystencję kremu i jest podobny do tradycyjnego koktajlu truskawkowego - ma jednak smak wzbogacony bananami i miodem.

KOKTAJL BANANOWO-TRUSKAWKOWY
• 2 dojrzałe banany
• 2 szklanki umytych, świeżych truskawek bez szypułek
• szklanka jogurtu naturalnego
• szklanka mleka
• pół szklanki miodu
     Banany kroimy w duże kawałki i wkładamy do miksera. Dodajemy tryskawki, jogurt, mleko, miód i miksujemy do uzyskania gładkiej masy. Koktajl podajemy od razu, bo tylko świeży zachowuje wszystkie wartości odżywcze.
Smacznego! : )
  

poniedziałek, 12 marca 2012

Reguły gry

     Jestem z siebie dumna! :) Dzisiejszy dzień muszę zaliczyć do bardzo udanych. Może nie jest to jeszcze Mount Everest, ale uważam, że dobry początek korzystnie nastraja na przyszłość. W imię więc maksymy, że z małych rzeczy człowiek cieszy się najszczerzej - z radością uśmiecham się na wspomnienie dzisiejszego dnia :)
     Po pierwsze, zgodnie z moim twardym postanowieniem, o 18.00 wyruszyłam biegać. I mimo lekkiej mżawki, muszę powiedzieć, że było całkiem fajnie. Może w końcu przekonam się do tego rodzaju sportu, choć jak na razie moja szczera nienawiść do biegania, głęboko zakorzeniona od czasów gimnazjalnych biegów na 800 metrów, dalej utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Ale jak to mówią, trzeba pokonywać swoje słabości, więc wzięłam się za to moje nieszczęsne bieganie. Po drugie, oparłam się dziś pokusie pierogów! Miłośnicy tego (Tego!) wspaniałego dania na pewno doskonale mnie rozumieją. Już czułam w nozdrzach ten piękny zapach przyrumienionej cebulki na gorących cudeńkach z mięciutkiego, delikatnego ciasta i pysznego nadzienia. Tym razem nie dałam się im tak łatwo! I muszę powiedzieć, że właściwie nie żałuję. Zjadłam na obiad równie dobry makaron ze szpinakiem i zestaw 3 warzywnych sałatek. Zdrowe, pełne witamin i naprawdę smaczne. Mój żołądek został napełniony i zaspokojony, a ja z miną zwycięzcy wróciłam do mieszkania.
     O zaletach szpinaku (który dzięki mojej kochanej mamie stał się jednym z moich ulubionych warzyw) na pewno jeszcze nie raz wspomnę. Dziś chciałam napisać o sprawdzonych sposobach, które motywują mnie do zmiany trybu życia i odżywiania (czyt. pozbycia się kilku niepotrzebnych kilogramów).
1) Notatnik
    Założyłam specjalny zeszyt, w którym zapisuję, co zjadłam i ile/jak ćwiczyłam w 
    danym dniu. To dla mnie dodatkowa kontrola i łatwy sposób analizy dotychczasowych 
    osiągnięć.
2) Piosenka motywacyjna
    Jak już pisałam w poprzednim poście, szukam kawałków, które dodają mi energii do 
    ćwiczeń i wyzwalają we mnie pozytywne emocje.
    Piosenka na dziś: Beyoncé - Move Your Body :)

3) Inspirujące zdjęcie
    Przeglądając ulubione czasopisma i strony internetowe szukam zawsze jakiegoś zdjęcia, 
    które przedstawia np. kobietę o idealnej (dla mnie) figurze. Taka fotografia jest ogromną
    inspiracją. Kiedy mam chwile słabości, przywołuję w pamięci ten obrazek i myślę o tym, 
    że jeżeli będę się starać, to wypracuję sobie taką figurę. I będę się czuć tak cudownie, jak 
    kobieta ze zdjęcia.
4) Ubranie o mniejszym rozmiarze
    Znalazłam w mojej szafie spódnicę, która kiedyś była na mnie dobra, a teraz brakuje mi 
    kilki centymetrów, żeby się w nią wbić. Nie wyrzuciłam jej, a specjalnie zostawiłam i 
    powiesiłam w centralnej części mojej szafy. Co jakiś czas ją przymierzam. Postęp w zapięciu
    suwaka oznacza, że moja ciężka praca się opłaciła. I jaka oszczędność! ;)
5) Wyobrażona przyszłość
    Codziennie przed zaśnięciem wyobrażam sobie, jak będę wyglądać, kiedy uda mi się dojść
    do celu. Jak będę się wtedy czuć? Jak będą reagować na mnie inni ludzie? Jak będzie 
    spędzać czas ta "nowa ja"? Wierzę w to, że jak się o czymś bardzo intensywnie myśli, to to
    w końcu do nas przychodzi. (Ostatnio przeczytałam, że wystarczyć myśleć o danej rzeczy
    7 sekund dziennie, żeby się spełniła!)
Mnie to pomaga :) Motywuje i inspiruje. Z niecierpliwością czekam na nadchodzące wakacje!


     weheartit.com


P.S. Świetny artykuł o sekretach diety Louise Roe. To właśnie ona bardzo często widnieje na moich dopingujących zdjęciach. LR - Diet secrets.

sobota, 10 marca 2012

Zachęcający początek

     Zbliżają się (choć na razie jeszcze baaardzo powoli) wakacje. I już teraz zapowiadają się niezwykle atrakcyjnie. Postanowiłam więc, że tym razem nie chcę już, wychodząc na plażę lub basen, wstydzić się swoich kompleksów. Nie chcę rezygnować z rozrywek i przyjemności, które do tej pory kojarzyły mi się
z możliwą kompromitacją w oczach innych. Teraz to ja zapanuję nad swoimi słabościami, a nie one nade mną! Który raz już stawiam sobie takie wyzwanie? Pewnie jakiś tysiąc dwudziesty trzeci. Do tej pory udało mi się zrealizować jedynie połowę listy swoich postanowień. Ale, jak już wspomniałam, tym razem mam silną motywację! A żeby jeszcze bardziej się zmobilizować, postawiłam na pisemną formę kontrolną. Po pierwsze - założyłam zeszyt, w którym zapisuję postępy. To naprawdę zagrzewa do walki! ;) Po drugie - podjęłam decyzję otworzenia wirtualnego pamiętnika. Trzeba przecież iść z duchem czasu ;). To też dla mnie jakieś wyzwanie. Mam nadzieję, że wytrzymam w swoich postanowieniach i te wakacje będą takie,
o jakich zawsze marzyłam!
     Z racji tego, że jestem ogromnie związana z muzyką, w każdej sytuacji próbuję znaleźć piosenkę motywacyjną. Tym razem bezkonkurencyjnie wygrał
Michel Teló - Ai Se Eu Te Pego. Może tekst nie jest zbyt ambitny i poetycki, ale w tego typu piosenkach przecież nie o to chodzi. Melodia, rytm i pozytywna energia tego numeru przywodzi mi na myśl to, co czeka mnie w wakacje! Wystarczy, że zamknę oczy i już widzę plażę, gorące słońce, kolorowe kostiumy, ciepłe morze. Tak, to zdecydowanie zachęcające! ;)  Dlatego z moich głośników płynie dziś tylko ta piosenka i naprawdę jeszcze nie mam jej dość!

      Długo myślałam, od czego powinnam zacząć. Nic oryginalnego nie przyszło mi jednak do głowy - zacznę od początku. Przed tym wszystkim, co zamierzam zafundować mojemu organizmowi, powinnam go chyba na to jakość przygotować. Profesjonalnie nazywa się to detoksykacją, ale mnie trochę ten termin przeraża, więc zastąpię go nieco łagodniejszym stwierdzeniem - oczyszczanie organizmu :) Tak jak przy wiosennych porządkach w mieszkaniu, nasze ciało też potrzebuje lekkiego "ogarnięcia".
     Każdy z nas uczył się już w podstawówce, że w ogromnym procencie składamy się z wody. Znajduję się ona nie tylko wewnątrz naszych  komórek. Część z niej swobodnie krąży po organizmie w płynach ustrojowych (krew, limfa, płyny tkankowe). Dzięki grubej skórze, środowisko wewnętrzne naszego ciała może pracować w warunkach odmiennych niż te, które panują na zewnątrz. Powinniśmy więc starać się
o utrzymanie wewnętrznej równowagi - homeostazy. Podstawowym sposobem na to jest regulacja wodnej gospodarki organizmu - to proces utrzymujący taką ilość płynów, jaka w konkretnych warunkach potrzebna jest do najkorzystniejszego przebiegu przemiany materii i energii. Woda musi być nieustannie wymieniana i uzupełniana. Aby wyrównać bilans, powinno się spożyć około 1-2 litry wody dziennie. Jest to oczywiście przybliżona ilość, ponieważ wszystko zależy od tego, co i ile konsumujemy oraz jak się pocimy.
     Wiele razy słyszałam stwierdzenie, że woda jest wręcz zbawienna dla naszego ciała. Doskonale rozpuszcza wszelkie substancje i rozprowadza je po organizmie. Świetnie chłodzi, bowiem by wyparować chociaż kropelkę (czyt. spocić się przy ćwiczeniach), musi wchłonąć ciepło. Wbrew powszechnym opiniom, człowiek nie poci się wyłącznie podczas fizycznego wysiłku. Nawet wypoczywając tracimy około 15 ml wody na godzinę. Dlatego wielu dietetyków podkreśla fakt uzupełniania płynów w naszym organizmie. I wcale nie chodzi tu o to, żeby przez cały dzień pic jedynie wodę i stosować głodówkę! Jeżeli chcemy przestawić się na zdrowy tryb życia, po prostu nie możemy zapominać o piciu wody mineralnej, która pomoże nam zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Należy unikać jednak tzw. wód smakowych - zawierają dużo cukru.
     Jak ta wytyczna wpłynęła na moje postępowanie? Uważam na to, co piję.
     Woda to naprawdę świetne rozwiązanie! Zapobiega kłopotom żołądkowym, pomaga schudnąć :), utrzymuje odpowiedni poziom objętości krwi i gasi pragnienie. Oczyszcza organizm z toksyn, wspiera
w walce z pomarańczową skórką, odżywia i upiększa skórę. Szklanka wody wypita przed posiłkiem zmniejsza wilczy apetyt. Często dodaję do mineralnej plasterek cytryny - nabiera ona wtedy orzeźwiającego smaku. Ograniczyłam picie mocnej kawy, czarnej herbaty i alkoholu. Postawiłam na zieloną herbatę, która jest naprawdę rewelacyjna! Zawiera polifenole, które oczyszczają i opóźniają proces starzenia się organizmu. Przyspiesza trawienie i pomaga pozbyć się uczucia przepełnionego żołądka. Słodkie napoje zastąpiłam sokami warzywnymi. Uważam, że mają one same zalety i naprawdę są smaczne. Sok z marchwi na przykład pomoże utrwalić lepszą opaleniznę, zagoić drobne blizny i otarcia. Sok pomidorowy oczyszcza, rozjaśnia, wygładza i głęboko nawilża skórę. Dodatkowo obkurcza pory. W najbliższym czasie planuję także samodzielnie wyciskać soki ze świeżych owoców. Ten uzyskany z kiwi zamknie rozszerzone naczynka krwionośne i nawilży suchą skórę. Ten z pomarańczy złagodzi podrażnienia i zlikwiduje przebarwienia. A sok z czarnych porzeczek? Rozjaśni, ujędrni i dotleni cerę oraz złuszczy naskórek. Picie soków jest też świetnym sposobem na ukojenie nerwów ;). Polecam także koktajl owocowy. Pyszny, słodki i z dużą dawką witamin. Wypity na śniadanie, zapewnia energię na cały dzień!

     Teraz mam tylko nadzieję, że wytrzymam w tych wszystkich zamierzeniach. Z moją miłością do jedzenia (szczególnie słodkości) pewnie nie będzie zbyt łatwo, ale skoro marzenia mają się spełnić ;). ->




                                                                                 weheartit.com